Home > Gospodarka i Polityka > Gospodarka > Czy Chińczycy skazani są na życie w oparach smogu?

Czy Chińczycy skazani są na życie w oparach smogu?

Mija niespełna półtora miesiąca, odkąd życiem Pekińczyków po raz pierwszy w historii wstrząsnęło ogłoszenie przez władze stolicy, najwyższego – czerwonego alarmu dla skażenia miejskiego powietrza. 8 Grudnia zeszłego roku, w wyniku stwierdzenia ponad dziesięciokrotnego przekroczenia dopuszczalnego przez WHO poziomu skażenia, podjęto decyzję o konieczności zamknięcia szkół, przerwania prac budowlanych i ograniczenia ilości pojazdów w centrum miasta[1].

Istotą problemu nie jest jednak, rekordowe stężenie toksyn, a raczej fakt, iż mieszkańcy większych miast wielokrotnie mierzyli się już ze zdecydowanie gęstszym i bardziej szkodliwym dla zdrowia stężeniem smogu. Korespondent CNN w Pekinie przyznał, że zaledwie tydzień wcześniej pomiary wskazywały dwukrotnie wyższe odczyty. Co to oznacza w praktyce? Do pomiaru czystości powietrza służy zazwyczaj indeks PM(2.5). Wskazuje on, ile mikrogramów cząsteczek stałych, mniejszych niż 2.5 mikrometra, znajduje się obecnie w metrze sześciennym badanego powietrza. Poziom zaakceptowany przez WHO i uznawany za bezpieczny dla zdrowia wynosi 25 jednostek. 150 jednostek uważane jest już za niezdrowe, 300 za bardzo niezdrowe, a powyżej 300 za ekstremalne niebezpieczeństwo dla zdrowia[2]. Nie należy dziwić się, więc widokowi tysięcy osób przemierzających ulice chińskich miast w maskach ochronnych. Budzące zgrozę indeksy wskazujące skażenie przekraczające niekiedy nawet 700 jednostek, a ulice chińskich miast przypominają bardziej widok z hollywoodzkiego filmu o wojnie termojądrowej niż zwykły dzień z życia milionów obywateli wzrastającego mocarstwa.[3]

Jak wskazuje brytyjski dziennik The Telegraph, cytując byłego ministra zdrowia ChRL, zły stan chińskiego powietrza jest co roku przyczyną przedwczesnej śmierci setek tysięcy ludzi.[4] Kolejne miliony w ciągu najbliższych lat zachorują na choroby nowotworowe, astmę lub inne ciężkie choroby układu oddechowego. W perspektywie kilkudziesięcioleci taki wariant doprowadziłby do przepełnienia szpitali i całkowitej niewydolności chińskiego systemu opieki zdrowotnej.
Gęsty smog, paraliżuje także place budowy, lotniska a niekiedy nawet i autostrady, co w przypadku dalszego pogłębienia kryzysu ekologicznego Chin mogłoby doprowadzić do poważnych strat ekonomicznych. Szkodzie uległoby nie tylko życie obywateli i gospodarka, ale i niezwykle cenny dla chińczyków wizerunek. A na tym polu Chiny od wielu lat są obiektem międzynarodowej krytyki.

Choć kondycja chińskiego środowiska wydaje się być tragiczna, to jednak w ostatnich latach przez chiński smog zaczyna się powoli przebijać światełko nadziei. Wracając do 8 grudnia, skoro wiemy już, że poziom PM rzędu 250 jednostek nie jest wcale rzadkim zjawiskiem, zasadne wydaje się, zatem postawienie pytania, – co było prawdziwym powodem wprowadzenia czerwonego alarmu w Pekinie? Być może przytłaczająca skala problemu doprowadziła w ostatnich latach do złamania ekologicznego tabu?

Takiego właśnie zdania jest amerykański dziennik – The New Yorker.[5] Christopher Beam, autor tekstu China tries a new tactic to combat pollution: transparency, wspomina, iż jeszcze w 2011 roku, media winą za słabą widoczność w mieście obarczały gęstą „mgłę”. W politykę dezinformacji społeczeństwa zaangażowani byli również rządowi meteorolodzy, którzy zaprzeczać mieli jakoby smog miał być spowodowany wysoką emisją gazów. W obliczu stosunkowo łatwego dostępu obywateli do prawdziwych informacji postanowiono jednak odwrócić ówczesny dogmat. Rząd nie tylko zadecydował o konieczności wznowienia wysiłków w walce z zanieczyszczeniem środowiska, ale także postanowił o zwiększeniu przejrzystości polityki. W 2013 roku władze Pekinu przyjęły ambitny pięcioletni plan redukcji zanieczyszczenia o połowę. Ponadto zdecydowano się na zasadę jednoosobowej odpowiedzialności za każdy z osiemdziesięciu jeden punktów projektu. Chociaż trudno jest dzisiaj powiedzieć, w jakim stopniu plan zostanie zrealizowany, pewnym jest, że poważne kroki do celu już zostały podjęte. W marcu 2014 roku premier Li Keqiang otwarcie przyznał, że problem wymaga stanowczego rozwiązania oraz obiecał poprowadzić kampanię przeciw dalszemu zanieczyszczaniu środowiska.

Podjęcia tej walki rzeczywiście trudno jest Chinom odmówić. Mimo dalszej krytyki ze strony środowiska międzynarodowego, w ostatnich latach nietrudno także o głosy rozsądku. Przede wszystkim zwraca się tu uwagę, iż przemodelowanie energetyki tak dużego państwa wymaga czasu i ogromnych nakładów finansowych. Szczęśliwie przynajmniej tego drugiego Chinom nie brakuje. Już w 2012 roku fundusze przeznaczone przez państwo środka na rozwój energii odnawialnej sięgnęły 65 mld dolarów, bijąc amerykańskie wydatki w tej dziedzinie niemal dwukrotnie i stawiając Chiny w roli największego sponsora badań nad technologią alternatywnych źródeł energii, na świecie.[6]

Nie jest to, też jedyny sukces Chińskiej eko-polityki w ostatnich latach. W zeszłym roku po raz pierwszy udało się, bowiem zredukować zużycie węgla na chińskim rynku energii. Już w pierwszym kwartale 2015 roku zużycie tego surowca spadło o 8% względem danych z tego samego okresu w roku 2014.[7] W planach jest oczywiście dalsza redukcja. Według raportu International Energy Agency, stale spada również wartość zużycia węgla w stosunku do całkowitego krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną.[8] Jeszcze w 2012 roku udział węgla stanowił aż 66%. W ciągu zaledwie roku odnotował jednak spadek o aż 3%.

Z szerszej perspektywy, wygląda, zatem na to, iż niedawna decyzja władz Pekinu, wpisuje się w znacznie obszerniejszą koncepcję rozwijanej w ostatnich latach eko-polityki. Czy Chińczycy doczekają się, więc błękitnego nieba nad ulicami swoich miast? Na to pytanie odpowie dopiero przyszłość. Dziś jednak warto dostrzec dobry kierunek w chińskiej polityce, a mieszkańcom Pekinu życzyć więcej podobnych signum temporis w nadchodzących latach. W końcu jesteśmy tym, co wdychamy.

[1] CNN.com, Smog in China closes schools and construction sites, cuts traffic in Beijing. http://edition.cnn.com/2015/12/07/asia/china-beijing-pollution-red-alert/ (dostęp 20 stycznia 2016).

[2] Aqicn.org, Revised PM2.5 breakpoints http://aqicn.org/faq/2013-09-09/revised-pm25-aqi-breakpoints/

[3] Economist.com, Beijing’s air pollution blackest day http://www.economist.com/blogs/analects/2013/01/beijings-air-pollution (dostęp 20 stycznia 2016)

[4] Telegraph.co.uk, China’s ‘airpocalypse’ kills 350,000 to 500,000 each year, http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/asia/china/10555816/Chinas-airpocalypse-kills-350000-to-500000-each-year.html (dostęp 20 stycznia 2016).

[5] NewYorker.com, China tries a new tactic to combat pollution: transparency, http://www.newyorker.com/news/news-desk/china-tries-new-tactic-combat-pollution-transparency (dostęp 20 stycznia 2016).

[6] Statista.com, China leads the way in renewable energy investment, http://www.statista.com/chart/1340/china-leads-the-way-in-renewable-energy-investment/ (dostęp 20 stycznia 2016).

[7] Qz.com, China is on track for the biggest reduction in coal use ever recorded, http://qz.com/405059/chinas-on-track-for-the-biggest-reduction-in-coal-use-ever-recorded/, (dostęp 20 stycznia 2016).

[8] Eia.gov, https://www.eia.gov/beta/international/analysis.cfm?iso=CHN (dostęp 20 grudnia 2016).

Jan Furmanek
Absolwent warszawskiej uczelni Collegium Civitas na kierunku Stosunki Międzynarodowe - Studia Azjatyckie. Po ukończeniu studiów licencjackich wyjechał do Chin pogłębiać swoją wiedzę o języku i kulturze. Obecnie student Zhejiang International Studies University, uczestnik rocznego programu nauki języka mandaryńskiego w Hangzhou. Jego zainteresowania akademickie skupiają się wokół stosunków politycznych Chin z krajami Europy Środkowej i Wschodniej, perspektyw gospodarczej współpracy ChRL i Rzeczypospolitej Polskiej oraz geopolityki Azji Wschodniej.

2 thoughts on “Czy Chińczycy skazani są na życie w oparach smogu?

  1. Bardzo ciekawy i przydatny artykuł, jednak niesamowicie ciężko się go czyta. Niemal wszystkie przecinki postawione zostały w złych miejscach.

    1. Szanowny Panie Łukaszu,

      Dziękujemy serdecznie za komentarz. Do naszego zespołu dołączyło właśnie dwóch edytorów. Mamy nadzieję, że z każdym kolejnym tekstem będzie coraz lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *