Home > Gospodarka i Polityka > Chiny światowym hegemonem? – Inny punkt widzenia

Chiny światowym hegemonem? – Inny punkt widzenia

Kilka lat temu Szkoła Główna Handlowa miała okazję gościć Antoine’a Brunet’a oraz Jean-Paul’a Guichard’a, autorów jednej z najpopularniejszych książek na temat obecnej i przyszłej sytuacji ekonomiczno-geopolitycznej na świecie „Chiny światowym hegemonem? Imperializm ekonomiczny Państwa Środka”. Ekonomiści porównują obecną strategię Chin do obranych kierunków przez wcześniejszych hegemonów tj. Wielkiej Brytanii oraz USA. Krok po kroku udowadniają, że dotychczasowa polityka prowadzona przez Państwo Środka ma jeden nadrzędny cel: zniwelować dominację zachodu. Według autorów głównym narzędziem, którym posługuje się mocarstwo jest handel zagraniczny i związane z nim korzyści dla Chin, a stratami dla Zachodu, szczególnie grupy G7. Poruszony oczywiście zostaje wątek źrodła kryzysu z 2007 roku, który w oczach autorów został w znacznej mierze wywołany przez Chiny.

Książka jest niewątpliwie cennym źródłem informacji dotyczących procesów globalizacji oraz zarysu historycznego dotychczasowej dominacji państw zachodnich na arenie międzynarodowej. Szczególnie istotna jest krytyka naiwnego podejścia, iż kapitalizm może wymusić na Chinach proces demokratyzacji. Brunet i Guichard sporo uwagi poświęcają na omówieniu potencjalnych zagrożeń wynikających z trwającej od kilku lat nierównowagi w handlu zagranicznym, gdzie kraje Zachodnie odnotowują notoryczny deficyt handlowy.

Kolejnym ciekawym zagadnieniem jest krytyka prawdopodobieństwa sytuacji, w której świat byłbym wielo-biegunowy. Należy się zgodzić z autorami, że dotychczasowa historia świata zawsze miała jakiegoś hegemona. W momencie, gdy istnieje jedno „super” mocarstwo należy się spodziewać, że wcześniej czy później znajdzie się godny pretendent do przejęcia tego tytułu.

Jednakże świadomie bądź nie pominięto, niektóre ważne elementy mające istotny wpływ na zrozumienie całości i złożoności zachodzących procesów. Chiny są idealnym przykładem potwierdzającym teorię konwergencji, gdzie kraje biedniejsze stopniowo powinny doganiać państwa bardziej rozwinięte. Czyli naturalnym procesem jest zmniejszająca się dysproporcja PKB pomiędzy Chinami a państwami zachodnimi. Jednak autorzy pomijają ten aspekt kładąc większy nacisk, na fakt dynamicznego wzrostu Chin, który w ich opinii zagraża Zachodowi pod względem ekonomicznym i ustrojowym.

Brunet i Guichard dokładnie opisują proces objęcia hegemonii przez Wielką Brytanie oraz czynniki, dzięki którym USA są obecnym supermocarstwem. Z analizy tej wynika, iż głównym czynnikiem ich sukcesu było kierowanie się ideologią/doktryną. Pomijając oczywisty fakt, że Zachód od dawna nie kieruję się żadną ideologią. Co więcej, obu dotychczasowych hegemonów cechowała, do pewnego stopnia, scentralizowana władza umożliwiająca podjęcie decyzji mających na celu obronę interesów narodu, np. Imperium Rzymskie, Imperium Otomańskie, Francja Karola Wielkiego, a później Napoleona świętowały największe sukcesy pod kontrolą rządów autorytarnych. Francis Fukuyama już w 1992 roku zwrócił uwagę na fakt, że liberalna demokracja jest słaba, gdyż politycy muszą się liczyć z wyborcami co znacznie utrudnia a czasami uniemożliwia podjęcie odpowiednich kroków w celu naprawy gospodarki. Wychodzi na to, że Chiny wyciągnęły wnioski z historii i wykorzystały taki a nie inny ustrój, mający umożliwić im osiągnięcie ich celów politycznych i ekonomicznych.

Co więcej, Chiny są oskarżane o stosowanie polityki monetarnej oraz merkantylizmu w celu rozbudowania swojej potęgi gospodarczej. W pewnym stopniu jest to hipokryzją ze strony autorów. Czyżby zapomniano, że FED (bank centralny USA) od pewnego czasu notorycznie drukuje pieniądze? A co z niskimi stopami procentowymi w USA oraz w Europie? Są to zdecydowanie instrumenty polityki monetarnej. Profesor Kazimierz Starzyk zwrócił uwagę, iż merkantylizmem często wiąże się z rozwojem protekcjonizmu, ów protekcjonizm widać wewnątrz Unii Europejskiej. Polska została zmuszona do zamknięcia stoczni, natomiast Niemcom udało się wywalczyć ich utrzymanie. Trudno też przypuszczać, aby pozycja France Telecom była zagrożona na rynku francuskim. Można czasami odnieść wrażenie, że co wolno Zachodnim państwom jest zabronione dla pozostałych.

W swojej krytyce Chin autorzy pominęli fakt, iż globalizacji nierozłącznie towarzyszą procesy deindustrializacji i decentralizacji. Rynek wymusza na przedsiębiorstwach taką alokację zasobów,, która ma umożliwić jak największy zwrot z inwestycji. Zresztą trafnie to określono w ekonomii, gdzie towary i usługi zawsze podążają za „głosami dolarowymi” a Chiny do niedawna ich 4 biliony (4,000,000,000,000 $ rezerwy walutowej)

Chiński slogan „jedno państwo, dwa systemy” do pewnego stopnia jest niedoceniane na Zachodzie. Warto zwrócić uwagę, że Hong Kong od 1997 roku jest częścią terytorium Chin, owszem cieszy się pewną swobodą administracyjna i prawną, jednakże bez prawa podejmowania własnej polityki zagranicznej czy działań militarnych. Obecnie traktowanie Chin i Hong Kongu, mimo pewnych różnic, jako dwóch odrębnych państw/podmiotów jest zatem błędne. Wątek ten nie pojawił się w książce, ale warto zaznaczyć tą kwestię w celu eliminacji niepoprawnego pojmowania pozycji Hong Kongu. Istotny rejonem jest również Tajwan, określany przez ChRL jako „zbuntowana prowincja”. Biorąc pod uwagę wcześniej wymieniony slogan nie trzeba zbyt wielkiej fantazji, aby domyślić się, w jakim kierunku będą szły działania polityki chińskiej. Elity biznesowe na Tajwanie nie dopuszczą do jakiegokolwiek pogorszenia się stosunków, gdyż mają do stracenia całe swoje majątki znajdujące się w części kontynentalnej kraju.

Brunet i Guichard mówią o orwellowskim zjawisku „Big Brother’a” w Chinach, które chciały montować specjalne chipy w komputerach umożliwiające potencjalną inwigilację obywateli. Trzeba pamiętać jednak, że Zachód również czerpie pewne idee z Orwella: Ministerstwo Wojny zamieniono na Ministerstwo Obrony, a role Ministerstwa Prawdy na Zachodzie pełnią media, często tworzące własną rzeczywistość zdecydowanie odbiegającą od prawdziwych wydarzeń. Natomiast sprawdzaniem społeczeństwa zajmują się banki, nie da ukryć bowiem, że żyjemy na kredyt. Faktem jest, że obywatele państw zachodnich mogą przeciwstawić się pewnym trendom i procesom, zawsze mamy jakieś alternatywne wyjście, zależy to od stopnia odporności na manipulacje czy reklamę.

Najbardziej brakującym elementem książki jest pominięcie aspektu kultury chińskiej oraz wynikającej z niej różnicy zdań w sprawach społeczno-politycznych. Brunet i Guichard prezentują Chiny jako państwo totalitarne, które gdy stanie się hegemonem narzuci światu swój system. Natomiast w obronie Wielkiej Brytanii i USA przytaczają, że wraz z wzrostem ich siły nastąpił rozwój demokracji. Tylko dlatego, że Zachód wybrał taki a nie inny ustrój polityczny należy go chwalić za uniwersalny dla wszystkich narodów świata i że jest jedynym słusznym wyborem? Czy można mówić o wolności trzydziesto-letniej jednostki, która bierze czterdziesto-letni kredyt? Raczej należy to nazwać ubezwłasnowolnieniem. Profesor Edward Haliżak zwrócił uwagę, że Europa nie może się uważać za autorytet w sprawach moralności, szczególnie jeśli przyjrzymy się traktatom podpisanym po Wojnach Opiumowych, gdzie wymuszona na Chinach między innymi oddanie Hong Kongu Wielkiej Brytanii.

Z czego może wynikać ów imperializm ekonomiczny Chin? Otóż najwidoczniej Huntington miał rację, iż cywilizacje po osiągnięciu znacznego rozwoju ekonomicznego będą usilnie powracać do swojej kultury i ją rozprzestrzeniać, widzą wyższość swojej kultury przy jednoczesnym zaniku fascynacji Zachodem. Okazuje się, że Chiny dokładniej czytają publikacje Zachodnie niż my sami. Huntington w swojej książce „Kim jesteśmy?” stwierdza, że odpowiedz na to pytanie jest tak naprawdę kluczem do rozwoju. Państwo Środka samo sobie odpowiedziało na to pytanie, stawiając siebie w pewnym stopniu w opozycji do Zachodu. To między innymi jest czynnik decydujący o strategii Chin, umożliwiający im pretendowanie do miana Hegemona.

Krytyce należy poddać użytą retorykę w książce, używanie terminów ofensywa, pętla wokół szyi Europy, do pewnego stopnia przypomina terminologię stanu wojennego. Natomiast określenie umowy zawartej przez Nixona z Chinami jako „pakt z diabłem” może przyczynić się do wynikającej z etnocentryzmu sinofobii. A stąd mamy już tylko krok do militarnego „zderzenia cywilizacji”. Trudno pochwalać systemy autorytarne czy totalitarne z ich tendencjami do ograniczania wolności, dlatego jestem daleki od ich sławienia. Jednakże, w kontekście historycznym, to właśnie takie ustroje pozwalały na budowanie potęgi narodowej czy cywilizacyjnej.

Czy przedstawione argumenty mają oznaczać sytuację, w której nie wolno nam krytykować Chin? Bynajmniej. Istotne abyśmy jednak pamiętali uwzględnić, w swoich analizach, różnice kulturowe, historyczne oraz językowe. W przeciwnym wypadku wyciągnięte wnioski będą powierzchowne i mogę mieć negatywny wpływ na dalszą współpracę oraz utrudnić nam oszacowanie, jakie płyną szanse i zagrożenia z rozwoju Chin.

Karol Piekut
Studia licencjackie kończył na Mercyhurst College (USA) po czym podjął półtoraroczne zajęcia językowe na Fudan University (Chiny). Były student sinologii Uniwersytetu Warszawskiego oraz absolwent Szkoły Głównej Handlowej na wydziale Finansów i Rachunkowości (studia magisterskie). Współzałożyciel organizacji studenckiej „Koło Naukowe Prawa i Gospodarki Chin” na Uniwersytecie Warszawskim. W 2012 otrzymał stypendium Instytutu Konfucjusza na roczny wyjazd do Chin (Fudan University). Uczestnik i prelegent konferencji związanych z tematyką Chin. Po 5 latach spędzonych w Chinach, w 2015 roku wrócił do Polski. Obecnie jest prywatnym przedsiębiorcą. Zainteresowania: zagadnienia geopolityczne, wpływ historii na teraźniejsze Państwo Środka, uwarunkowania kulturowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *