Home > Gospodarka i Polityka > Przyszłość relacji na linii Pekin – Tajpej. Czy spór o Morze Południowo Chińskie zbliży do siebie zwaśnione strony?

Przyszłość relacji na linii Pekin – Tajpej. Czy spór o Morze Południowo Chińskie zbliży do siebie zwaśnione strony?

Chociaż relacje między Chińską Republiką Ludową i separatystyczną Republiką Chińską nigdy nie układały się całkiem po myśli obu partnerów, to od czasu ustanowienia konsensusu roku 1992 w stosunkach Pekinu z Tajpej zapanował względny spokój. Uzgodniona przez Chińską Partię Komunistyczną i Kuomintang zasada jedności państwa Chińskiego, którego częścią są zarówno Chiny kontynentalne (tzw. Mainland) i wyspa Tajwan, stanowiła fundament bilateralnej współpracy i dialogu łączącego oba brzegi Cieśniny Tajwańskiej przez ponad dwie dekady. Fundament ten przeżył jednak w ostatnim czasie polityczne trzęsienie ziemi, spowodowane wyborem deputowanej Demokratycznej Partii Postępowej, Tsai Ing-Wen na stanowisko Prezydenta Republiki Chińskiej, a utrzymanie bliskich relacji bilateralnych stanęło pod poważnym znakiem zapytania po wygłoszeniu przez nią kontrowersyjnej przemowy inauguracyjnej, której treść nacechowana była sceptycznym stosunkiem wobec dalszego honorowania postanowień konsensusu.

Miesiąc później 25 czerwca 2016 roku An Fengshan, rzecznik Biura do Spraw Tajwanu w Radzie Państwa Chińskiej Republiki Ludowej ogłosił, że wszelkie mechanizmy dialogu między ChRL a Republiką Chińską zostały czasowo zawieszone w związku z odrzuceniem historycznego porozumienia przez nową administrację wyspy. Odniósł się on jednocześnie do głośno oprotestowanej przez Tajpej ekstradycji kilkudziesięciu obywateli Tajwanu do Chin. Tajwańczycy podejrzani o oszustwa telekomunikacyjne zostali przekazani stronie chińskiej przez policję kenijską. Według An Fengshana, w związku z nieuznaniem przez Kenię niezależności Tajwanu, oraz zawieszeniem chińsko – tajwańskich mechanizmów dialogu, które wynikają z konsensusu 1992 roku, bezpośrednie przekazanie Tajwańczyków policji w Tajpej, tudzież pośrednictwo policji chińskiej w ich transporcie na wyspę okazało się niemożliwe. Jako Chińczycy trafili oni zatem do aresztu na terenie ChRL. Jak dodał, środki podjęte w celu rozprawienia się z oszustami, oraz ochrony praw ich ofiar są całkowicie uzasadnione i powinny spotkać się z poparciem po obu stronach cieśniny[1].

Kilka dni później 29 czerwca rzecznik An ogłosił ponadto, że cała odpowiedzialność za zawieszenie mechanizmów dialogu między ChRL a Republiką Chińską spoczywa na prezydent Tsai w związku z odrzuceniem przez nią postanowień konsensusu 1992 roku. Dodał także, że zawieszeniu podlegają nie tylko regularne mechanizmy komunikacji między Pekinem i Tajpej, ale zatrzymana została również współpraca między chińskim Stowarzyszeniem Współpracy ponad Cieśniną Tajwańską (ARATS) i tajwańską Fundacją Wymiany ponad Cieśniną (SEF)[2]. Jasnym staje się zatem, że poprzez próbę wywarcia na Tajpej bezpośredniej politycznej presji, Pekin wysyła prezydent Tsai jednoznaczny sygnał. W Pekinie nie ma zgody na tak daleko posuniętą formę niezależności wyspy, a nieposzanowanie przez Tajpej porozumień dwustronnych nie będzie tolerowane i doprowadzi do dalszego ochłodzenia i tak zimnych relacji bilateralnych, tudzież do całkowitego zerwania dialogu i zepchnięcia Tajwanu w polityczny niebyt.

Jak zwraca uwagę portal The Diplomat na szczególną uwagę zasługuje daleko posunięty dystans, który za formę działania przyjął rząd w Pekinie. Zawieszenie dialogu między brzegami Cieśniny Tajwańskiej przeszło bez większego echa, gdyż uznane zostało przez ChRL za samoczynną konsekwencję działań rządu w Tajpej, nie zaś za chińską odpowiedź na te działania. Rzecznik Biura do Spraw Tajwanu poinformował o zawieszeniu dotychczasowych mechanizmów dialogu jedynie pośrednio, odnosząc się do sprawy trzeciej i tłumacząc działania ChRL podjęte wobec aresztowanych w Kenii obywateli Republiki Chińskiej. Według An Fengshana protest wniesiony w tej sprawie przez administrację prezydent Tsai nie może zostać przyjęty przez Pekin, gdyż złożony został przy użyciu kanału dialogowego ustanowionego w związku z postanowieniami z 1992 roku, które to postanowienia nie są z kolei wiążące tak długo, jak prezydent Tsai nie postanowi inaczej i nie zaakceptuje doktryny jednych Chin[3].

Choć dyplomatyczny klincz, do którego doprowadziła na równi determinacja obu stron chińskiego sporu wydaje się być ślepym zaułkiem, to paradoksalnie wyjścia z niego upatrywać można w konieczności podjęcia wspólnych działań wobec konfliktu narastającego w rejonie Morza Południowochińskiego. Ani Chińska Republika Ludowa, ani Republika Chińska nie wyrażają bowiem zgody na przyjęcie wyroku Stałego Trybunału Arbitrażowego w Hadze. W związku z zażądaniem przez Filipiny arbitrażu w sprawie spornych wysp, 12 lipca 2016 roku Trybunał Arbitrażowy w Hadze uznał za bezzasadne roszczenia Chin do uznania znacznej części Morza Południowochińskiego za ich wyłączną strefę ekonomiczną. Strona chińska oświadcza natomiast, że wyrok trybunału był nie tylko stronniczy, ale również całkowicie nielegalny. Zwraca się tutaj uwagę, iż arbitraż jest formą rozwiązywania sporów możliwą do zastosowania wyłącznie w przypadku zgody wszystkich zainteresowanych stron[4].

Pekin i Tajpej pozostają zgodne, że zarówno sporne Wyspy Paracelskie, jak i Wyspy Spratly należą do spuścizny po Republice Chińskiej i historycznie stanowią integralną część Chin. Po raz pierwszy miały one zostać odkryte przez chińskich żeglarzy, a pod koniec II wojny światowej największa wyspa regionu, wyspa Taiping trafiła pod kontrolę Republiki Chińskiej. Następnie, jeszcze w 1947 roku rząd nacjonalistyczny arbitralnie wyznaczył pierwszą linię demarkacyjną w tym regionie. Dwa lata później komunistyczny minister spraw zagranicznych ChRL, Zhou Enlai zmodyfikował nieznacznie zakres chińskich roszczeń terytorialnych wyznaczając tzw. granicę dziewięciu linii. Choć jak dotąd obecność Tajwanu w rejonie Morza Południowochińskiego była jedną z głównych kości niezgody w relacjach wyspy z macierzą, to wspólny sprzeciw wobec orzeczenia Trybunału Arbitrażowego może pomóc zwaśnionym stronom odnaleźć wspólny grunt[5].

Wydaje się ponadto, że w zaistniałej sytuacji roszczenia terytorialne Tajwanu w tym regionie stanowią dla Pekinu jedynie wartość dodaną w ich własnym sporze z organami prawa międzynarodowego. Sytuacja taka może mieć miejsce z uwagi na fakt, iż Republika Chińska nie jest krajem uznawanym przez ONZ. Odkąd w 1971 roku Chińska Republika Ludowa uznana została za jedynego prawnego reprezentanta Chin, Tajwan przestał być oficjalnym członkiem Organizacji Narodów Zjednoczonych. Roszczenia wobec spornych archipelagów, czy nawet faktyczna kontrola wysp przez armię Republiki Chińskiej faktycznie umacniają zatem pozycję Chińskiej Republiki Ludowej wobec roszczeń terytorialnych sąsiednich państw. Tak długo, jak alternatywą dla obecności Tajwanu na wodach Morza Południowochińskiego może być umocnienie się wpływów Filipin w tym regionie w szczególnym interesie Pekinu będzie to, by wyspy pozostały w rękach chińskich. Koniec końców według konsensusu z 1992 roku Chiny i tak są wyłącznie jedne.

[1] Xinhuanet.com, Mainland spokesman says cross-Strait communication mechanisms in suspension, http://news.xinhuanet.com/english/2016-06/26/c_135466191.htm (dostęp 12 sierpnia 2016 roku).

[2] Xinhuanet.com, Taiwan blamed for suspension of cross-Strait communication, http://news.xinhuanet.com/english/2016-06/29/c_135475420.htm (dostęp 12 sierpnia 2016 roku).

[3] TheDiplomat.com, Did China Just Kill Cross-Strait Relations? http://thediplomat.com/2016/06/did-china-just-kill-cross-strait-relations/ (dostęp 13 sierpnia 2016 roku).

[4] Businessinsider.com.pl, Morze Południowochińskie nie dla Chin – uznał Trybunał w Hadze, http://businessinsider.com.pl/wiadomosci/trybunal-w-hadze-filipiny-wygraly-z-chinami-ws-morza/5hl7ty6 (dostęp 13 sierpnia 2016 roku).

[5] TheDiplomat.com, South China Sea Ruling: A Boost for Cross-Strait Relations? http://thediplomat.com/2016/07/south-china-sea-ruling-a-boost-for-cross-strait-relations/ (dostęp 13 sierpnia 2016 roku).

Jan Furmanek
Absolwent warszawskiej uczelni Collegium Civitas na kierunku Stosunki Międzynarodowe - Studia Azjatyckie. Po ukończeniu studiów licencjackich wyjechał do Chin pogłębiać swoją wiedzę o języku i kulturze. Obecnie student Zhejiang International Studies University, uczestnik rocznego programu nauki języka mandaryńskiego w Hangzhou. Jego zainteresowania akademickie skupiają się wokół stosunków politycznych Chin z krajami Europy Środkowej i Wschodniej, perspektyw gospodarczej współpracy ChRL i Rzeczypospolitej Polskiej oraz geopolityki Azji Wschodniej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *