Home > Gospodarka i Polityka > Ku Bjorko 2.0?

Ku Bjorko 2.0?

111 lat temu miało miejsce spotkanie, które mogło zmienić historię polityczną świata. W dniach 23-24 lipca 1905 r. w pobliżu wyspy Bjorko spotkali się cesarz Niemiec Wilhelm II Hohenzollern oraz cesarz Rosji Mikołaj II Romanow. Spotkanie odbywało się w specyficznej atmosferze. Rosja lizała rany po klęsce w wojnie z Japonią oraz rewolucji będącej jej następstwem. Niemcy stale rozbudowywały swoją mocarstwową pozycję i coraz jawniej rzucały globalne wyzwanie Wielkiej Brytanii m.in. budując oceaniczną flotę wojenną. Obaj monarchowie zdecydowali się na zawarcie sojuszu wymierzonego przede wszystkim w Londyn[i]. Układ z Bjorko mógł zmienić przyszłość globalnego ładu – wspierane przez Rosję Niemcy uniknęłyby podczas I wojny światowej uporczywej walki na dwóch frontach.

Widmo porozumienia z Bjorko nieprzypadkowo przywołujemy akurat tu i teraz. Na naszych oczach niejako ma miejsce powtórzenie scenariusza sprzed ponad 100 lat. Chińska Republika Ludowa, która (zdaniem wielu komentatorów) pod pewnymi względami odgrywa w dzisiejszych realiach geopolitycznych rolę analogiczną do II Rzeszy stulecie temu, dąży dziś do zbudowania ściślejszego sojuszu z Rosją.

Chiny i Rosja zacieśniają współpracę

Bliska kooperacja Pekinu i Moskwy nie jest czymś nowym. Oba mocarstwa zbliżają się do siebie przynajmniej od lat 90. XX w. Stanowiska Chin i Rosji stały się sobie nawet szczególnie bliskie w przeciągu ostatnich pięciu lat pod wpływem wydarzeń w Syrii i na Ukrainie. Warto jednak zaznaczyć, że w ostatnim czasie zbliżenie było bardziej potrzebne Rosji, której grozi międzynarodowa izolacja w wyniku rywalizacji z USA w Europie Wschodniej oraz na Bliskim Wschodzie.

Od czerwca tego roku sytuacja uległa relatywnej zmianie. Wówczas Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy wydał niekorzystne dla Chin orzeczenie w sprawie ichniejszych roszczeń terytorialnych wobec Filipin. Wyrok trybunału uderzył tym samym w chińskie interesy w regionie Morza Południowochińskiego. Orzeczenie międzynarodowej instytucji okazało się bardzo surowe dla Chin. Co prawda chińscy przywódcy liczyli się z nieprzychylnym stanowiskiem trybunału, ale wyrok okazał się znacznie bardziej negatywny dla ChRL – instytucja oceniła jako bezpodstawne wszelkie roszczenia Państwa Środka w basenie Morza Południowochińskiego[ii]. Jednocześnie opinia trybunału spotkała się z bardzo pozytywnym odzewem konkurentów ChRL – Stanów Zjednoczonych i Japonii.

Tak kategoryczne opowiedzenie się instytucji międzynarodowej przeciwko Chinom (a tym samym po stronie ich konkurentów) wywołało odpowiednią reakcję władz ChRL. Podczas uroczystej gali z okazji obchodów 85-lecia powołania KPCh przewodniczący Xi Jinping wypowiedział następujące słowa: „Świat jest na krawędzi radykalnych zmian. UE stopniowo się rozpada, a amerykańska gospodarka upada. Za 10 lat będziemy mieli nowy światowy porządek, niepodobny do poprzedniego, w którym kluczową rolę będzie odgrywał związek Rosji i Chin. (…) Jesteśmy świadkami agresywnych akcji podejmowanych przez USA przeciwko Rosji i Chinom. Wierzę, że Rosja i Chiny mogą utworzyć sojusz, który uczyni NATO bezsilnym i zakończy imperialistyczne aspiracje Zachodu”[iii]. Można powiedzieć, że chiński przywódca zaoferował Rosji formalny sojusz. Przejawem postępującego chińsko-rosyjskiego zbliżenia były wspólne manewry flot obu państw we wrześniu tego roku. Ćwiczenia te miały miejsce w basenie Morza Południowochińskiego. Obie marynarki wojenne ćwiczyły np. operacje obronne, ratunkowe i wymierzone w okręty podwodne, desant, a także zajmowanie i obronę wysp[iv].

Zbliżenie chińsko-rosyjskie spotkało się z licznymi komentarzami. Wpływowy „Financial Times” zauważył, iż stosunki obu potęg stały się bliższe szybciej, aniżeli oczekiwano. Analitycy pisma stwierdzają, że „Sojusz tych państw oparty na wspólnej wrogości wobec USA jest możliwy, o ile już nie jest rzeczywistością”. Jeśli Chiny i Rosja faktycznie stworzą trwały sojusz będzie to miało doniosłe znaczenie dla globalnego porządku. Pekin i Moskwa wspólnie mają potencjał, aby zatrzymać i ograniczyć amerykańskie wpływy w różnych regionach świata. Zdaniem Lesliego H. Gelba (analityka Council on Foreign Relations) Chińczycy i Rosjanie posiadają plan, którego celem jest doprowadzenie Ameryki do bankructwa[v]. Oba państwa chcą zmusić USA do utrzymywania coraz większej liczby żołnierzy na całym świecie, rozpraszać możliwości wojskowe Ameryki i ostatecznie „wysadzić w powietrze amerykański budżet wojskowy”[vi]. Współpraca Chin i Rosji stanowi ogromne niebezpieczeństwo dla Stanów Zjednoczonych – tak jak kooperacja Niemiec i Rosji stanowiła poważne wyzwanie dla Wielkiej Brytanii.

Problemy w chińsko-rosyjskich relacjach

Współpraca chińsko-rosyjska chociaż jest dziś najściślejsza od wielu dekad, to wciąż jest podatna na wewnętrzne animozje.

Labilnym elementem chińsko-rosyjskiego bloku jest przede wszystkim Rosja. Nad Wołgą wciąż istnieją spore obawy związane ze zbyt bliską kooperacją z ChRL. Nadmieńmy, że nie są to obawy bezpodstawne. Rosjan w kooperacji z Chinami frapuje wiele kwestii.

Po pierwsze, jest to rosnąca asymetria i związana z nią zależność ekonomiczna od Chin. Pekin to dla Moskwy drugi partner pod względem eksportu oraz pierwszy w dziedzinie importu[vii]. Natomiast dla Chin Rosja nie jest czołowym partnerem handlowym – znajduje się pod tym względem na raczej odległym dziewiątym miejscu[viii].

Po drugie, Rosjanie obawiają się politycznej i gospodarczej ekspansji Chin w interesujących ich regionach. Dotyczy to szczególnie Azji Środkowej, na teren której Chińczycy wkraczają wraz z lądową odnogą projektu „Belt&Road”. Przez ostatnie przynajmniej 150 lat Rosjanie przyzwyczaili się, iż ten region stanowił ich strefę wpływów. Natomiast dziś w coraz większym stopniu Azja Środkowa staje się chińsko-rosyjskim kondominium.

Po trzecie, zbliżenie z ChRL może skutkować dla Moskwy pogorszeniem relacji z innymi krajami azjatyckimi. To niebezpieczeństwo zaczęło się już realizować. Rosja pragnie odbudować sieć swoich międzynarodowych baz wojskowych. Prowadziła w tej kwestii rozmowy z Wietnamem, jednakże kraj ten nie wyraził zgody na reaktywację rosyjskiej bazy[ix]. Jednym z powodów wietnamskiej odmowy był najprawdopodobniej fakt zbliżenia Rosji z Chinami.

Ład globalny czeka na amerykańskie wybory

Chińsko-rosyjskie zbliżenie nie jest zagrożone wyłącznie przez ewentualne wzajemne animozje obu mocarstw. Rozluźnienie kooperacji Pekinu i Moskwy żywotnie znajduje się w racji stanu Waszyngtonu. Jednakże dotychczasowa polityka USA nie potrafi wykorzystać wciąż istniejących zagrożeń wpisanych w chińsko-rosyjskie stosunki. Administracja Baracka Obamy angażując się w różnych regionach świata (Bliski Wschód, Europa Wschodnia) zantagonizowała Rosję przeciwko USA. Wydaje się, że jeśli partia demokratyczna utrzyma się u władzy, to amerykańska polityka zagraniczna nie ulegnie zmianie w tym względzie. Hillary Clinton sprawia wrażenie osoby przekonanej, że USA są wciąż wstanie utrzymać globalną hegemonię bez większego dzielenia się związanymi z tą pozycją przywilejami z innymi mocarstwami, czy konieczności dokonywania hierarchizacji wyzwań przed którymi stoją Stany Zjednoczone. Jest to błędna strategia i paradoksalnie kosztuje ona Amerykę utratę wpływów w różnych miejscach globu. Dobrą tego ilustracją jest gwałtowne pogorszenie się relacji amerykańsko-filipińskich w ostatnich miesiącach. Chociaż Waszyngton pochwalił antychiński i profilipiński wyrok trybunału arbitrażowego, to nie zrobił wiele więcej np. nie zdecydował się na poważniejszą manifestację siły w regionie[x]. W konsekwencji prezydent Filipin Rodrigo Duterte uznał, że Ameryka nie jest zbyt pewnym sojusznikiem i najlepszym sposobem na uniknięcie problemów jest dogadanie się z Państwem Środka. Skutkiem tego zaniechania jest zbliżenie Filipin z Chinami – w październiku przywódca Filipin udał się z wizytą do Pekinu[xi].

Niemniej możliwy jest także inny scenariusz. Zwycięstwo kandydata republikanów Donalda Trumpa może oznaczać ponowny reset w relacjach amerykańsko-rosyjskich. Republikanin stoi na stanowisku, iż Stany Zjednoczone nie mogą już utrzymać swojej pozycji międzynarodowej sprzed 2008 r. Donald Trump jest zwolennikiem porozumienia z Rosją przeciwko Chinom[xii]. Jeśli przedstawi Rosjanom zadowalającą koncepcję współpracy (m.in. poszanowanie rosyjskiej strefy wpływów w Europie Wschodniej, pozostawienie u władzy reżimu partii Baas w Syrii) istnieje wówczas znaczna możliwość, iż Rosja zdecyduje się na ocieplenie stosunków z USA. Stany Zjednoczone będę wówczas mogły skupić cały swój potencjał na powstrzymywaniu potęgi Chin. Działania Ameryki skupią się m.in. na ograniczeniu projektu „Belt&Road” – bardzo prawdopodobne, iż Rosja udzieli jej pomocy w tej kwestii. Tym samym kooperacja chińsko-rosyjska legnie w gruzach. Układ z „Bjorko XXI w.” nie zostanie zrealizowany, tak jak nie doszedł do skutku jego poprzednik z XX stulecia.

Bjorko 2.0?

Wielkie mocarstwa rywalizują pomiędzy sobą. To mocarstwo, które zdoła zawrzeć trwałe porozumienie z Rosją zdoła zapewnić sobie przewagę w obecnym stuleciu. Szczególnie w Polsce powinniśmy się przyglądać powyższym procesom. Problem stosunków pomiędzy Waszyngtonem i Moskwą oraz Moskwą i Pekinem jest dla nas bardzo istotny. O ile ewentualne porozumienie niemiecko-rosyjskie z początku XX w. było bardzo groźne dla polskich dążeń niepodległościowych, o tyle obecna współpraca chińsko-rosyjska może być korzystna dla polskich interesów. Położenie Polski na styku dwóch wielkich bloków geopolitycznych umożliwia naszemu krajowi korzystne lawirowanie pomiędzy USA, Rosją i Chinami.

[i] W. M. Orłowski, Stulecie chaosu. Alternatywne dzieje XX wieku, Warszawa 2009, s. 110.

[ii] Trybunał: Chiny nie mają historycznych praw do wysp na Morzu Południowochińskim, www.bankier.pl, 27 X 2016.

[iii] W. Tomaszewski, Zapachniało wojną?, „Najwyższy Czas” 2016, nr 33-34 z 13-20 VIII, s. XXXVIII-XXXIX.

[iv] Od poniedziałku manewry Rosji i Chin na Morzu Południowochińskim. Największe ćwiczenia na morzu w historii, www.polskieradio.pl, 22 X 2016.

[v] Ł. Wójcik, Dwóch na jednego, “Polityka” 2014, nr 19 z 7-15 V, s. 42-44.

[vi] Tamże.

[vii] Economy Russia, www.ciag.gov/library/publications/the-world-factbook, 22 X 2016.

[viii] P. Kowalczyk, Rosyjsko-chińskie strategiczne partnerstwo – z korzyścią dla obu stron?, www.peoplessquare.pl, 22 X 2016.

[ix] Wietnam nie chce rosyjskich baz wojskowych, www.rp.pl, 27 X 2016.

[x] KN, E. Lake, Dawny sojusznik zdradził USA. Amerykańska strategia na Pacyfiku chwieje się w posadach, www.forsal.pl. 27 X 2016.

[xi] Tamże.

[xii] R. Cheda, Rosja-NATO. Przeciwnicy czy alianci? Pogodzić ich może chińskie zagrożenie, www.wiadomosci.wp.pl, 25 X 2016.

Autor zdjęcia: Kyle Taylor

Stanisław Niewiński
Absolwent studiów magisterskich Uniwersytetu Opolskiego na kierunku politologia oraz studiów podyplomowych Politechniki Opolskiej na kierunku zarządzanie międzykulturowe UE-Chiny. Współpracownik Instytutu Konfucjusza w Opolu. Wieloletni publicysta miesięcznika „Stosunki Międzynarodowe” i portalu „Centrum Studiów Polska-Azja”. Właściciel bloga „Geopolityka Azji Wschodniej”. Specjalizuje się w zagadnieniach geopolitycznych oraz geo-ekonomicznych dotyczących Azji Wschodniej i Południowowschodniej

One thought on “Ku Bjorko 2.0?

  1. Czy autor zdaje sobie sprawę z faktu, iż potencjał kajzerowskich Niemiec i carskiej Rosji był porównywalny, a obecne Chiny są wielokrotnie potężniejsze od FR? I ta przepaść cały czas się powiększa.
    II Rzesza miała plany kooperacji, tudzież podporządkowania ekonomicznego i co za tym idzie politycznego państwa Romanowów, chociaż była wyraźnie słabsza od współczesnej ChRL. Chińczycy potrzebują sojuszników do przemeblowania ładu światowego, ale o równoprawnej współpracy rosyjsko-chińskiej mowy być nie może. Chiny pamiętają także o narzuconych w XIX wieku przez Rosję traktatach, w efekcie których utraciły ponad 1,5 miliona km2 terytorium i kontrolę nad Mongolią. Przedsiębiorcy z Państwa Środka działają aktywnie na obszarze Dalekowschodniego Okręgu Federalnego, budują fabryki, dzierżawią treny uprawne i sprowadzają swoich współrodaków w charakterze siły roboczej. Dokonują ekonomicznej kolonizacji. Podobnie jak ma to miejsce w przypadku Europy, Rosja pełni funkcję de facto wyłącznie dostarczyciela surowców, których chińska gospodarka tak bardzo potrzebuje.
    Do tego dochodzi także aspekt przebiegu przyszłych połączeń spajających obszar Eurazji w ramach projektu One Belt One Road, jedno z nich ma przecinać terytorium rosyjskie od granicy z Kazachstanem przez Moskwę, aż do Białorusi. Z uwagi na dwa powyższe zagadnienia Chińczycy potrzebują Rosji słabej, podporządkowanej ich woli. Na to z kolei pozwolić nie mogą Amerykanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *