Home > Gospodarka i Polityka > Donald Trump w Białym Domu. Ku amerykańsko-chińskiej wojnie handlowej?

Donald Trump w Białym Domu. Ku amerykańsko-chińskiej wojnie handlowej?

W wyborach prezydenckich z 8 listopada zwyciężył kandydat Republikanów Donald Trump. Zwycięstwo Republikanina powoduje wiele pytań odnośnie możliwej polityki nowego przywódcy USA na różnych obszarach. Szczególną ciekawość wywołuje ewentualna polityka zagraniczna Donalda Trumpa – przede wszystkim zagadnienie relacji Stanów Zjednoczonych z Chińską Republiką Ludową.

Donald Trump przeciwko Chinom

Kandydat Republikanów zachowywał się konfrontacyjnie wobec Chin zarówno w trakcie kampanii wyborczej, jak i już po jej zakończeniu. Donald Trump wskazuje na ChRL jako na najpoważniejsze zagrożenie dla amerykańskiej potęgi w obecnym wieku. Prezydent-elekt bardzo wiele Chinom zarzuca. Przede wszystkim nieuczciwą rywalizację na polu stosunków gospodarczych. Donald Trump krytykuje Chiny m.in. za zalewanie amerykańskiego rynku swoimi towarami. Jego ekonomiczni doradcy szacują, iż od czasu wejścia Chin do WTO (2001 r.) w USA zamknięto 25 tys. fabryk, natomiast pracę utraciło 25 mln ludzi[i].  Zauważa także, że taka sytuacja stała się możliwa dzięki – zdaniem D. Trumpa – nieuczciwej polityce Chin przejawiającej się manipulowaniem (zaniżaniem) kursem waluty. Republikanin krytykuje również politykę zagraniczną Chin np. budowę instalacji wojskowych w basenie Morza Południowochińskiego[ii].

Donald Trump nie poprzestaje wyłącznie na krytyce Chin. Posuwa się dalej – proponuje konkretne kroki, których celem jest zminimalizowanie chińskiego zagrożenia dla USA. Nowy prezydent zapowiedział, że Departament Stanu uzna ChRL za manipulatora walutowego oraz zostaną nałożone 45% cła na chińskie towary. Donald Trump pragnie wprowadzenia przepisów, które utrudnią przenoszenie amerykańskich technologii do Chin. Grozi również tym, że rozpocznie działania przeciw subsydiowaniu przez władzę ChRL swoich eksporterów[iii]. Oprócz restrykcji w obszarze ekonomii Stany Zjednoczone będą kontynuować politykę zbliżenia z potencjalnymi przeciwnikami Chin w regionie np. z Rosją, Japonią, Indiami i Tajwanem. Tajwan może tutaj odegrać szczególną rolę. Prezydent wyspy, Cai Yingwen, zadzwoniła do Donalda Trumpa z powyborczymi gratulacjami. Prezydent-elekt upublicznił ten fakt na swym twitterowym koncie. Chińską krytykę podsumował w następujących słowach: „Sprzedajemy Tajwanowi broń za miliardy dolarów, jak mógłbym nie przyjąć telefonu z gratulacjami?”[iv]. Stany Zjednoczone i Chiny rywalizują ze sobą od lat, niemniej rządy Donalda Trumpa zapewne doprowadzą do jeszcze większe zaostrzenia i tak już napiętych relacji.

Czy Donald Trump wiedzie Amerykę ku wojnie handlowej z Chinami?

 

Chociaż Donald Trump nie przejął jeszcze obowiązków głowy państwa, to zdążył już wnieść wiele niepewności w obszar relacji amerykańsko-chińskich. Ton nowego prezydenta jest zdecydowanie konfrontacyjny. Jednakże, czy oznacza to, iż rzeczywiście Donald Trump jest gotów na ekonomiczną konfrontację z ChRL? Bardzo trudno jest dziś odpowiedzieć na to pytanie. Pewne fakty wydają się tej tezie przeczyć, natomiast inne ją potwierdzać.

Po pierwsze należy stwierdzić, że (abstrahując od ich powodzenia) założenia polityki Donalda Trumpa są słuszne z punktu widzenia amerykańskiej racji stanu. Są słuszne, aczkolwiek z jednym istotnym zastrzeżeniem: antychińskie kroki, jakie chce podjąć administracja Donalda Trumpa powinny były zostać zastosowane 15, albo 20 lat temu. Amerykanie chcąc podjąć się handlowej konfrontacji z Chinami powinni byli uczynić to wówczas, gdy miały nad Chińczykami zdecydowaną przewagę. Dziś już takiej przewagi nie mają. Jesienią 2014 r. PKB Chin – pod względem parytetu siły nabywczej – przerosło już PKB Stanów Zjednoczonych. Zdaniem brytyjskiej firmy analitycznej IHS w połowie przyszłej dekady Chiny powinny wypracować największe globalne PKB także w ujęciu nominalnym[v]. Chiny są współcześnie dla Ameryki potężnym rywalem. Jeśli USA zdecydują się na zastosowanie wobec ChRL wymienionych powyżej sankcji, to Chiny odpowiedzą z całą stanowczością. Obecnie Chiny są dla USA jednym z najważniejszych partnerów handlowych: trzecim partnerem w eksporcie (7,7%) oraz pierwszym w dziedzinie importu (21,5%)[vi]. W przypadku nałożenia przez Waszyngton ceł na chińskie towary, Pekin odpowie dokładnie tym samym. „Global Times” zauważa, że Chiny mogłyby m.in. ograniczyć sprzedaż produktów Apple’a i amerykańskich samochodów[vii]. Ponadto Chiny są obecnie drugim – na pierwszym miejscu plasuje się Japonia – amerykańskim pożyczkodawcą[viii]. Istnieje możliwość, iż czując zagrożenie Chiny zaczną gwałtownie wyprzedawać znajdujące się w ich posiadaniu obligacje USA. Wang Yi (minister spraw zagranicznych ChRL) komentując antychińskie wypowiedzi Donalda Trumpa stwierdził, że „Jeśli (Donald Trump) będzie próbował sabotować politykę ‚jednych Chin’ lub usiłował uderzyć w fundamentalne interesy Chin, to w końcu podniesie skałę, która zmiażdży mu stopy”[ix]. Niektórzy komentatorzy wręcz są zdania, że Amerykanie mogliby przegrać wojnę handlową z Chinami. Stanowisko takie reprezentuje np. prof. Grzegorz Kołodko[x].

Chiny są już dziś bardzo istotnym wyzwaniem dla Stanów Zjednoczonych na wielu obszarach, przede wszystkim gospodarce. Jednakże Ameryka nadal posiada w tej dziedzinie pewne przewagi nad Chinami. Rośnie uzależnienie USA od rynku chińskiego, aczkolwiek nadal chiński handel zagraniczny jest bardziej uzależniony od rynku amerykańskiego. Do Stanów Zjednoczonych trafia aż 18% chińskiego eksportu (pierwsza lokata)[xi]. Z USA pochodzi również 9% (druga lokata) chińskiego importu[xii]. Poza tym gospodarka amerykańska jest również w mniejszym stopniu uzależniona od handlu zagranicznego, aniżeli chińska. Handel zagraniczny generuje aż 58,3% PKB Chin, natomiast w wypadku Stanów Zjednoczonych jest to 31,8%[xiii].

Ameryka bardzo dużo ryzykuje, gdyby faktycznie doszło do wojny handlowej z Chinami. Niemniej nadal Chiny ryzykują więcej. Prezydent-elekt prowadząc konfrontacyjną politykę wobec Pekinu ma świadomość pewnej bardzo istotnej kwestii: tego, że czas pracuje na niekorzyść Ameryki. Dziś Ameryka wciąż posiada pewne przewagi nad Chinami, ale za 10 lat tej przewagi może już nie posiadać. Donald Trump grozi dziś ChRL wojną handlową, ponieważ jest to być może ostatni moment, gdy Waszyngton jest w stanie na poważnie takie groźby pod adresem Pekinu wystosowywać oraz coś dzięki nim uzyskać.

Donald Trump stawia na negocjacje

Pomimo stosowania wobec Chin buńczucznej retoryki nie wydaje się, aby ekipa Donalda Trumpa na poważnie rozważała scenariusz, w którym zostanie rozpętana wojna handlowa z Państwem Środka. Co prawda najpewniej Ameryka odniosłaby w niej sukces, niemniej byłoby to zwycięstwo w stylu iści pyrrusowym. Poza tym skutki zwarcia ze sobą dwóch najpotężniejszych gospodarek globu miałyby także katastrofalne skutki dla światowej ekonomii. Dlatego wypowiedzi Donald Trumpa pod adresem Pekinu należy potraktować, jako blef. Poprzez takie groźby administracja Donalda Trumpa pragnie wymusić na ChRL korzystne dla strony amerykańskiej koncesje w sferze handlowej.

Czy Chińska Republika Ludowa byłaby gotowa zgodzić się na amerykańskie żądania? Nie jest to zupełnie niemożliwe. W kontekście amerykańskiej krytyki niedoszacowania RMB warto pamiętać, że jest to zarzut coraz mniej mający pokrycie w rzeczywistości. Czasy, w których Chińczykom niezwykle zależało na jak najniższym kursie własnej waluty stopniowo odchodzą do przeszłości. Chiny zmieniają model rozwojowy. W jego ramach odgrywający do niedawna kluczową rolę eksport ma zostać zastąpiony przez inne czynniki, przede wszystkim konsumpcje wewnętrzną. Tego zadania nie da się zrealizować bez nadania walucie większe siły nabywczej. W przyszłości chińskie władze będą działać w takim kierunku, aby kurs RMB był wyższy. Powinno się to pokrywać z pragnieniami USA. Trudniejszym zagadnieniem jest problem ewentualnych taryf, jakie administracja Donalda Trumpa chciałaby nałożyć na towary trafiające na rynek amerykański z Chin. Prezydent-elekt deklarował w wyborach, iż należy nałożyć na chińskie cła w wysokości 45%. Nie ma takiej możliwości, aby Chińczycy spokojnie zaakceptowali fakt nakładania na ich towary tak wysokich ceł. Należy przypuszczać, iż sama ekipa Donalda Trumpa ma tego świadomość. Najprawdopodobniej jest to jedynie chwyt wyborczy. Tym bardziej, że prezydencka administracja nie może podejmować tak istotnych decyzji w pojedynkę. Już w 2011 r. amerykańskie władze chciały wprowadzić ustawę nakładającą cła na chińskie towary w odwecie za niski kurs RMB[xiv]. Ustawa przeszła co prawda przez Senat, ale została utrącona przez zdominowaną wówczas przez Republikanów Izbę Reprezentantów[xv]. Amerykanie będą zapewne dążyć do nałożenia ceł na chińskie produkty, aczkolwiek w formie możliwej do zaakceptowania przez Chiny. Podsumowując, Chińczycy mogą rozmawiać z USA o kwestii aprecjacji RMB oraz ceł na swoje towary. Jednakże powodzenie tych rozmów będzie uzależnione od tego co Amerykanie dadzą ChRL w zamian.

Odpowiedź na pytanie co Stany Zjednoczone mogą dać Chinom w zamian za chińskie ustępstwa w kwestiach handlowych może udzielić zamieszanie wokół Tajwanu. Donald Trump nieprzypadkowo upublicznił fakt swojej rozmowy telefonicznej z prezydent Cai Yingwen. Być może prezydent-elekt stawiający na pierwszym miejscu problem odbudowy gospodarczej USA chce zaproponować Pekinowi następujący układ – zgodzicie się na aprecjacje swojej waluty oraz nałożenie ceł na swoje towary, natomiast my zgodzimy się na włączenie (w dowolnej formie) wyspy do chińskiej strefy wpływów. Jest to układ bardzo ryzykowny, gdyż w skrajnym wypadku grozi nawet stopniową erozją amerykańskiego systemu sojuszy na Dalekim Wschodzie. Niemniej jeśli Waszyngtonowi zależy na dogadaniu się z Pekinem w sprawach ekonomicznych i uniknięciu wojny handlowej, to Chiny muszą zostać odpowiednio wynagrodzone. Aprecjacja RMB, nałożenie (nawet o niewielkiej wysokości) ceł na chińskie towary, negatywnie odbije się na wzroście gospodarczym ChRL. Gorsze wyniki gospodarcze przełożą się na wzrost niezadowolenia społecznego – a tego chińskie przywództwo za wszelką cenę chce uniknąć. Natomiast jeśli w zamian ChRL uzyska przyzwolenie na przyłączenie Tajwanu, KPCh będzie mogła uznać negocjacje za sukces. Pomysły przehandlowania Tajwanu w zamian za chińskie ustępstwa w kwestiach gospodarczych nie są czymś nowym. W artykule z listopada 2011 r. redakcja pisma „The New York Times” proponowała negocjowanie amerykańskiego długu wobec Chin w zamian za nowe porozumienie USA-ChRL odnośnie Tajwanu[xvi]. Dla Donalda Trumpa najistotniejsze jest odbudowanie gospodarczej siły USA. W tym celu niewykluczone, że poświęci niektórych sojuszników Ameryki.

Czy i na ile zawarte w tym tekście rozważania są trafne przekonamy się w najbliższym czasie. Donald Trump obejmie formalnie stanowisko prezydenta Stanów Zjednoczonych 20 stycznia 2017 r. Będzie odpowiadał za amerykańską dyplomację m.in. kwestię relacji z Chinami. Pozostaje mieć nadzieję, iż zarówno on, jak i przewodniczący Xi Jinping odłożą emocję na bok i będą się kierować we wzajemnych negocjacjach zdrowym rozsądkiem. W innym wypadku cały świat poniesie katastrofalne skutki amerykańsko-chińskiej rywalizacji.

[i]     A. Grzeszak, Trumponomika, „Polityka” 2016, nr 48 z 23-29 XI, s. 44-46.

[ii]    Donald Trump krytykuje Chiny we wpisach na Twitterze, www.rp.pl, 27 XII 2016.

[iii]   W. Tomaszewski, Trump idzie na wojnę?, „Najwyższy Czas!” 2016, nr 49-50 z 3-10 XII, s. xxxviii-xxxix.

[iv]   J. Mielnik, Nowe wojny Donalda Trumpa, „Wprost” 2016, nr 50 z 12-18 XII, s. 60-62.

[v]    A. Bachulska, Chiny największą gospodarką świata w 2024 roku, www.polska-azja.pl, 27 XII 2016.

[vi]   Economy United States, www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/, 27 XII 2016.

[vii]  Chińskie media: czy Trump rozpęta wojnę handlową z Chinami?, www.money.pl, 29 XII 2016.

[viii] M. Druś, Chiny nie są już największym wierzycielem USA, www.pb.pl, 29 XII 2016.

[ix]   Chiny w mocnych słowach ostrzegają Trumpa w sprawie Tajwanu, www.bankier..pl, 29 XII 2016.

[x]    Grzegorz W. Kołodko: Ameryka przegra wojnę z Chinami, www.rp.pl, 29 XII 2016.

[xi]   Economy China, www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/, 29 XII 2016.

[xii]  Tamże.

[xiii] J. Bartosiak, Pacyfik i Eurazja. O wojnie, Warszawa 2016, s. 310.

[xiv] T. Zalewski, USA: Nie poprą sankcji wobec Chin za manipulację walutą, www.finanse.wp.pl, 30 XII 2016.

[xv]  Tamże.

[xvi] B. Góralczyk, Stawką wyborów na Tajwanie są Wielkie Chiny, www.obserwatorfinansowy.pl, 30 XII 2016.

Stanisław Niewiński
Absolwent studiów magisterskich Uniwersytetu Opolskiego na kierunku politologia oraz studiów podyplomowych Politechniki Opolskiej na kierunku zarządzanie międzykulturowe UE-Chiny. Współpracownik Instytutu Konfucjusza w Opolu. Wieloletni publicysta miesięcznika „Stosunki Międzynarodowe” i portalu „Centrum Studiów Polska-Azja”. Właściciel bloga „Geopolityka Azji Wschodniej”. Specjalizuje się w zagadnieniach geopolitycznych oraz geo-ekonomicznych dotyczących Azji Wschodniej i Południowowschodniej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *